Postać w oknie? A może ktoś je szorował i widziałeś mopa? mój brat zawsze się na to nabierał jak był mały
jej jestes wredna i popieram to bo tez taki jestem ale nie rob tego bratu , bo ja mam trzy starsze siostry i wiem jak to jest miec takie zycie zwalone
Cashee napisał/a
Stara pizza? Fe!
bylem glodny a zostal tylko jeden kawalek(swiezy) ale trzy idiotki sie o nego bily wiec nie chcialem przed spaniem zarwac w leb wiec se odpuscilem i do lodowki zajrzalem i tam tylko to bylo.
Cashee napisał/a
Postać w oknie?
ah te amerykanskie filmy i japonskie komiksy ;P
kiedys obejrzelem wszystkie czesci obcego jak zobaczylem w nocy robaczka to z najstarsza siostra spalem...
_________________ Opinia wiekszosci jest opinia najmniej zdolnych.
wyjaśnienie o zmorach, które się nudzą i sobie na was przesiadują jest dużo lepsze
- czy Ty wogole wiesz co to takiego jest ? miałeś to kiedykolwiek z zyciu? raczej wątpię, może dlatego wydaje Ci sie to nie realistyczne! ale sa osoby które to przeżyły i nie mają miłych wspomnień z tym związanych, także uszanuj ich co?!
- dzięki, m@tarci, bo ja akuratnie spełniam jeden z podanych warunków: nie przeżyłam tego.
nie ma za co wiec spadaj
...nie no zartuje ale zle sie wypowiedzialem(zle sformulowalem moja wypowiedz[posta])
mozesz tu byc ale jak chcesz pisac glupoty nie wiedziec jak to jest to w tedy spadaj , moze ty nic takiego nie napisalas wiec mi to obojetne czy chcesz tu pisac i sie wypowiadac czy nie , to twoja prywatna sprawa ale co po niektorzy pisza glupoty choc tego nie przezyli i tylko ''poziom cukru mi sie podnosi''
_________________ Opinia wiekszosci jest opinia najmniej zdolnych.
no ale jak ktos ma obrarzac lub wysmiewac tych ludzi co to przezyli to niech sie lepiej nie odzywa tak jak ci ktorzy piep... gadaja takie glupoty ze oni przezyli to bylo straszne ze oni to i tamto...(ciekawe jak to wszystko moglo by sie stac podczas ok. jednej minuty??)
Cytat
A m@tarci czemu radzisz że lepiej się z Ciebie nie nabijac
bo posypia sie warny(nie tylko dla mnie;)
Cytat
czyżby to była groźba
jasne atakiem terrorystycznym
_________________ Opinia wiekszosci jest opinia najmniej zdolnych.
Widzę, że perspektywa usunięcia zmor ze swojego życia nie jest w smak fanom Z archiwum X, ba, działa rozwścieczająco na, tak przecież doświadczone żywotem, nastoletnie jednostki. Bijąc się w piersi mogę jedynie powiedzieć, że miałem jak najlepsze intencje: drętwienia kończyn, uczucia niepokoju, problemy ze snem mają pochodzenie neurologiczne. W większości przypadków wystarczy uzupełnienie magnezu (to trwa jakiś czas), a mleczko przed lulu daje dodatkową melatoninkę na słodkie spanie. Jeśli domowe sposoby nie działają lepiej zgłosić się do lekarza, bo z neurologia żartów nie ma. Poza tym w nastolatkach hormony robią im psikusy.
Ja rozumiem, że jak ma się mało naście lat, więcej naście lat, to ma się poczucie wyjątkowości na świecie, i o wiele ciekawiej przedstawia się 'duchologia' niż wyjaśnienia logiczne. Rozumiem tez to, że każdy, kto neguje wyjątkowość nastolatka jest idiotą - bo przecież to oczywiste: jesteście tacy zajebiści, że lecą na was nawet laski z innych światów i przesiadują wam na klatkach po nocach ^^
Zamiast używek na młodziutki móżdżek (alkohol, pety, dragi) proponuję po raz wtóry: mleczko zamiast wódy, gorzka czekolada zamiast kwasa.
P.S. zmory mają masę bardziej atrakcyjnych rozrywek niż przesiadywanie na, pokrytych młodzieńczym trądzikiem, klatach.
juan troche mnie zraniłeś tą wypowiedzią. bo znam duzo ludzi i nie sa oni w moim wieku ani młodsi tylko starsi ode mnie o ładne pare lat, których to spotkało.
[ Dodano: 25-01-2008, 13:29 ]
kto tego nie przeżył i tak pewnie w to nie uwierzy! także nie wiem czy jest sens rozmawiac na tan temat ....
Miałam to przez 3 noce, poszlam do lekarza... przepisał mi magnez
Nie wierze, teraz ze to byla zmora, tylko poprostu cos jest nie tak z ogranizmem ... okazalo sie ze mam cos z tarczycą.
Widzę, że perspektywa usunięcia zmor ze swojego życia nie jest w smak fanom Z archiwum X
po pierwsze nie lubie tego badziewia w przeciwienstwie do wiekszosci znanych mi ludzi...
juan napisał/a
tak przecież doświadczone żywotem, nastoletnie jednostki
moze nie mam tylu lat co ty dziadku ale nie jestem bezmyslna jednostka jak ty.
juan napisał/a
W większości przypadków wystarczy uzupełnienie magnezu (to trwa jakiś czas)
to juz zrobione
juan napisał/a
to ma się poczucie wyjątkowości na świecie
nie nie mam zadnego poczucia itp. w przeciwienstwi do ciebie z tego co widac.
juan napisał/a
o wiele ciekawiej przedstawia się 'duchologia' niż wyjaśnienia logiczne
nie wierze w zadne rzeczy nadprzyrodzone itp. i nigdy nie twierdzilem ze na to nie ma logicznego wyjasnienia.
juan napisał/a
kto neguje wyjątkowość nastolatka jest idiotą
nie , a dlaczego?? no ale ty z pewnoscia jestes
juan napisał/a
jesteście tacy zajebiści, że lecą na was nawet laski z innych światów i przesiadują wam na klatkach po nocach
zbyt duzo amerykanskich filmow... i kto wspomnial tu cos o laskach
juan napisał/a
Zamiast używek na młodziutki móżdżek
ktorego najwidoczniej nie masz
juan napisał/a
proponuję po raz wtóry
a ja ci proponuje p... walnac sie w leb bo jest bardzo duzo nastoletnich osob co nie pija , jaraja itp. itd. ...bo z tego co widac to ty wszystkich(nastolatkow) uwazasz za jakis pijakow i cpunow.
juan napisał/a
zmory mają masę bardziej atrakcyjnych rozrywek
w przeciwienstwie do ciebie...
juan napisał/a
pokrytych młodzieńczym trądzikiem, klatach
nie mam <cenzura> , moze ty nie masz juz tradziku bo jestes stary(z tego co widac po debilnym i obrazajacym poscie)ale pewnie kiedys miales i przez to wszyscy cie tepili i wysmiewali a teraz probujesz sie odegrac i podleczyc swoje chore kompleksy
Tak ogolem nie wierze w zadne ''zmory'' i nigdy nie wierzylem teraz tez wcale nie twierdze ze to istnieje tylko chodzi mi o to ze przezylem cos takiego ale nigdy nie traktowalem tego powaznie lub jak jakas zmore wiec niech jakis... ktos nie przychodzi tu , nie obraza innych i nie pisze glupot.
Witam
Na to forum trafiłe przypadkowo i zarajestrowałem się tylkopo to, by podzielić się z Wami własnym doświadczeniem związanym ze zjawiskiem zwanym "zmarą nocną".
Pierwszy raz spotkałem się z tym zjawiskiem (tak to należy określić, bo nie wiadomo co to jest - dla jednych jest to duch, dla drugich reakcja fiziologiczna naszego organizmu, a dla trzecich - ufo, które chce nas porwać) jakieś 10miesięcy temu.
Spałem. Sniłem o jakiś przyziemnych rzeczach i jakby we śnie coś ścisnęło mnie, dosłownie coś usiadło mi na klatce piersiowej. O ile ktoś miał kiedykolwiek koszmar odczas którego się przebudził, to zrywał się w nocy oblany potem i dochodził do siebie. W moim przypadku było inaczej. Wybudziłem się ze snu, jednak ściskanie w klatce nie ustawało. Pierwszy odruch? Ruszyć się. Ale nic z tego - ciało było sparaliżowane, przy czym nie czułem żadnego drętwienia. Mimo wielkiego wysiłku nie mogłem poruszyć żadną z kończyn. Dosłownie jakby coś wyssało ze mnie wszystkie siły. Wystraszyłem się i bojąc się o własne zdrrowie czy nawet życie chciałem zrobić co kolwiek. Chciałem wydać z siebie obojętnie jaki krzyk, coś w stylu aaaaaa. Jeszcze wtedy w pokoju mieszkałem ze starszym bratem, więc krzyk napewno by usłyszał. Mimo, że chciałem krzyknąć z samych sił, to wydawało mi się że wydałem z siebie jęk - był bardzo, bardzo cihy i pełen cierpienia.
Otworzyłem oczy. Przed łóżkiem widziałem białą poświatę - nie jakieś tam prawdziwe kontury człowieka, ręce nogi itp. Na tle całkowicie ciemnego pokoju (w pokoju mam rolety i jak się je spuści to nawet w ciągu dnia jest kompletnie ciemno) była lekka biała poświata. Przez jakieś 10s patrzyłem się na nią. Gdy mrugnąłem - znikła. Równocześnie z otworzeniem oczu uścisk w klatce znikł.
Leżałem tak pare dobrych minut, leżałem i wpatrywałem się w to miejsce nie wierząc w to co się przed chwilą stało. Popatrzyłem się na śpiącego brata - spał jak kamień. Nie chciałem panikować, bo gdyby się obudził, to zapewne by mnie wyśmiał. Zacząłem się modlić, modlić tak szczerze jak nigdy w życiu. W kościele bywam...2-3 razy do roku. Teraz jednak moja modlitwa była szcera, prosto z serca. Wymówiłem wszystkie modlitwy jakie znałem (nie było ich wiele) i prosiłem Boga by bronił mnie przed "tym czymś", żeby mnie zostawiło w spokoju i żebym mógł spokojnie spać. Zamknąłem oczy dopiero po 4:00 Uwierzcie mi, to wydarzenie całkowicie zmieniło moje podejście do świata - tego niematerialnego. Do tej pory byłem septykiem, nie wierzyłem w duchy (w UFO tak). Teraz jednak miało miejsce coś, czego nie mogłem pojąć. Nie ważne, czy było to przewidzenie, jakieś nieprawodłowe działanie mojego organizmu - moje życie zmieniło się.
Wyobraźcie sobie lęk, otaczający Was gdy wchodzicie do ciemnego pokoju - wiecie, że nic tam nie ma ale coś podświadomie mówi, że "coś" tam może być. Naprawdę, nikomu, nikomu, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takiego przeżycia. Przez ponad pół roku kładąc się spać bałem się, że "to coś" może mnie znowu "odwiedzić". Żyłem w strachu. Mało tego, siedząc w pokoju odczuwałem obecność czyjegoś bytu. Nie wiem czy to autosugestia, czy faktycznie coś w nim było.
Na jednej "wizycie" się nie skończyło.
W tym czasie brat wyprowadził się z pokoju i zostałem w nim sam.
Podobne uczucie doświadczyłem w czasie tych czterech miesięcy dwukrotnie. Tym razem nie otwierałem oczu. Uczucie przechodziło po paru sekundach. Po drugich "zmarach nocnych" zacząłem szukać w internecie informacji na ten temat. Jeśli to duch, to nęka nas zły duch, który "żywi się" naszym lękiem i strachem. Jedyne co można w takiej sytuacji zrobić to... przeciwstawić mu się. Postanowiłem walczyć z "tym czymś" w razie gdyby znów mnie spotkało. Podczas trzeciej zmary początkowo było znowu to samo: ścisk w klatce i niemożność poruszenia się. Mimo, iż zostałem wybudzony ze snu, to zacząłem walczyć. Próbowałem się ruszuć z całych sił i wydać jakieś jęki. Zmara przeszła, jednak nie chyba nie z moich starań. Gdy już mogłem się ruszyć powiedziałem jedno zdanie: "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Wypowiadając te słowa poczułem, że nie boję się tego czegoś. Chciałem by odeszło. Przez kilka miesięcy miałem spokój. Aż do grudnia, gdy zmara nocna odwiedziła mnie po raz kolejny. Tym razem nie siłowałem się, nie próbowałem poruszyć. Powiedziałem jedno słowo: "odejdź".
Po tym wydarzeniu przestałem się bać, znikło też wrażenie obecności w pokoju czyjejś osoby. Od tego momentu nie miałem też kolejnej zmary nocnej.
Czym jest zmara? Nie wiem.
Wiem jednak, że to zjawisko istnieje.
Wiem też, że może spotkać każdego z Was. Nieważne, że w to nie wieżycie. Ja też nie wieżyłem, ale gdy mnie to spotkało to dosłownie srałem w gacie, a wszystkie moje teorie na temat duchów po prostu legły w gruzach.
Mam gdzieś sceptyków i cwaniaków na forum, którzy zaraz zaczną pisać że za dużo wypiłem, naćpałem się, naoglądałem za dużo horrowów.
Przekonają się że coś takiego istnieje wtedy, gdy samo ich to spotka, a tego im oraz nikomu z Was nie życzę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum