Nie masz jeszcze konta ? Zapraszamy do rejestracji ! Dzięki temu zyskasz możliwość dostępu do wszystkich działów na tym forum.
---------------------------------------------------------------------------------------------------- - szybko piszesz na klawiaturze? zarób na tym!
Zaproszone osoby: 45 Pomógł: 38 razy Wiek: 22 Dołączył: 01 Sty 2006 Posty: 3010 Skąd: Wroclove City
Wysłany: 12-01-2008, 18:44 Nauczyciel nie ma prawa zabrać uczniowi telefonu ?
kolejna akcja ze strony rzecznika praw ucznia. Uważam, że jak najbardziej nauczyciel zrobić tego nie może i powinien w przypadku kiedy uznaje, że jest nagrywany nie w celach edukacyjnych a rozrywkowych zgłosić to dyrekcji, jezeli taki film ukaże się w internecie uczeń powinien mieć kłopoty
Htsz, i kto będzie stosował się do takich zasad? U nas nie można używać telefonów na lekcji, a wychodzi na to, że jak nauczyciel kogoś zobaczy, to tylko "jaki to model" XD
_________________ "Cashee Foo is not for you!"
A może jednak zainteresowany?
Pomogła: 4 razy Wiek: 20 Dołączyła: 03 Maj 2006 Posty: 1672 Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-01-2008, 21:18
Ja uważam, że to racja, iż nauczyciel nie ma prawa zabrać uczniowi telefonu... Chociaż z drugiej strony jeśli jemu przeszkdza, że używa go na jego lekcji (bo są tacy wspaniałomyślni nauczyciele, którzy pozwalają, na przykład mój psor od angielskiego z I LO ) to może go zabrać, ale przedtem powinien poprosić ucznia o wyłączenie telefonu... I w tym momencie telefon leży sobie przez czterdzieści pięć minut na nauczycielskim biurku, a w momencie dzwonka uczeń sobie może go zabrać i po krzyku. Wtedy ani uczeń za bardzo na tym nie ucierpi, ani nauczyciel.
_________________ Bo ty powinnaś sobie włosy na czarny przefarbować (...) http://3OCLOCK.eu
Gość, do you wanna kiss me?
U mnie w szkole dopiero na rok szkolny 2007/08 został zmieniony statut szkoły... gdzie uwzględnili zakaz używania telefonów komórkowy na lekcji oraz używania go jako kalkulatora, aparatu czy kamery. W naszym LO1 bywa różnie z telefonami. Mój wychowawca jest taki, że wpisuje za każde najdrobniejsze przewinienie od razu naganę do dziennika za złamanie regulaminu szkoły. A gdy nauczyciel używa to my uczniowie nic nie możemy zrobić... pech... ostatnio doszedłem do wniosku, że w mojej szkole uczniowie nie mają żadnych praw po mimo, że są one zapisane w statucie, każdy nauczyciel wypomina nam tylko nasze obowiązki... dobra bo zszedłem z tematu. Nauczyciel najpierw powinien upomnieć ucznia o wyłączeniu telefonu a nie jak niektórzy czają się, powoli podchodzą i już telefon w ręku nauczyciela. Pozdrawiam.
_________________ Wiesz Gość, że cię lubię ;]
¤ my Gallery
Wiek: 23 Dołączyła: 16 Wrz 2007 Posty: 511 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-01-2008, 13:56
nauczyciel to w ogóle nie ma prawa uczniowi niczego zabierać! jak ja chodziłam do szkoły, to nauczyciele zabierali naprawdę cenne rzeczy uczniom (żeby niby nie zgubili) i do odbioru z rodzicami...
uważam, że nauczyciel w tym momencie dokonuje kradzieży w jaki sposób, i jest to bezprawne - kim belfer niby jest, że ma prawo brać sobie do domu przysłowiową już "kartę Maślany", komórkę (u nas tak było, nauczycielka zabrała tel. kom uczennicy i oddała dopiero jej w przyszłym tyogdniu na wywiadówce z rodzicami, to było liceum) czy co innego...
ja rozumiem, że jeśli uczeń słucha mp3 a nie pani Frał, to powinna jakoś zareagować - ale na przykład wpisaniem uczniowi uwagi, a nie zabieraniem mu cennego odtwarzacza.
uważam, że nauczyciel w tym momencie dokonuje kradzieży w jaki sposób, i jest to bezprawne - kim belfer niby jest, że ma prawo brać sobie do domu przysłowiową już "kartę Maślany", komórkę (u nas tak było, nauczycielka zabrała tel. kom uczennicy i oddała dopiero jej w przyszłym tyogdniu na wywiadówce z rodzicami
doladnie uwazaja sie za boss'ow i mysly ze im wszystko wolno a pozniej dziwia sie ze my sie zachowujemy jak bysmy byli ''panami swojego miasta'' (jestesmy oczywiscie[no ja napewno jestem]) \(O.o)/
ale na szczescie w mojej(tej)* szkole jest zajebitnie , wychowawcy czesto dzwoni jego cegla z tym ze jego kotek jednak musi wziac antybioty... -_-''... pozniej nam opowiada ze jego kotek jest chory itp. itd. (niech zdechnie bestia jedna >:)
jak my mamy komorka i cis robimy to nam kaze wylaczyc albo zabiera i oddaje na koniec lekcji , choc sa debile co sie czepiaja ze nam zabierze i nie odda(niech tylko sprobuje nie oddac)
choc moja szkola to jeden wielki chlam gdzie wszyscy maja jakies gowno , jak nie komorka to PSP a polowa klasy(mojej) ma Nintendo DS czy cos takiego... wiec nauczeciele sie przyzwyczaili.
*to moje druga szkola w tamtej(starej) to zabierali i nie oddawali wielu rzeczy mi zabrali juz trzy zapalniczki , dwa laserki , kilka plyt CD/DVD i nie pamientam jeszcze co ale cos sie napewno jeszcze znajdzie.
"Witam,
Zastanowiła mnie niedawno pewna sprawa, słyszałem kilkukrotnie, że wprowadziliście zakaz
przynoszenia telefonu komórkowego na teren waszej placówki pewnym klasom oraz doszły do
nas informacje, że dyrektorka powiedziała na apelu ogólnoszkolnym, że nauczyciel może
zabrać uczniowi telefon. Jako osoba, która o prawie wie nie mało zgodnie z Art. 284. kodeksu karnego stanowi, cytuje:
"§ 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."
Zabranie uczniowi telefonu może być również interpretowane jako złamanie prawa do tajemnicy korespondencji o którym
konstytucja RP stanowi w artykule 49, ponieważ telefon komórkowy może zawierać prywatną korespondencję ucznia.
Nauczyciel od niedawna jest funkcjonariuszem publicznym, ale to nie znaczy, że jest policjantem i może nawet, jeśli uczeń
bawi się telefonem na lekcji łamiąc statut szkoły mu go zabrać. W takim wypadku należy odwołać się do systemu kar, który
również powinien byc wpisany w statut szkoły. Czyli maksymalną karą za przyniesienie telefonu lub uzycie go na lekcji wedle moich informacji
jest nagana dyrektorka. Zakaz przynoszenia telefonu do szkoły również jest złamaniem praw ucznia,
jako, że szkoła jest miejscem publicznym, a zgodnie z rozporządzeniem w sprawie ramowych statutów
publicznego przedszkola oraz publicznych szkół (Dz.U. nr 35, poz. 222) statut szkoły powinien zawierać jedynie
określenia warunków korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie placówki,
a nie może zakazać ich całkowitego używania bądź posiadania. Telefon nawet gdy leży na ławce i jest właczony nadal jest własnością ucznia.
Wracając do wypowiedzi dyrketorki o zakazie przynoszenia telefonu do szkoły zapraszam do lektury art. 33 ust. 2 pkt 6
ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, która mówi, że obowiązkiem nauczycieli i dyrekcji jest
nie tylko respektowanie ale i edukacja uczniów w zakresie praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem praw dziecka.
A w tym wypadku dyrektorka świadomie złamała ustawę i wprowadziła w błąd uczniów.
W przypadku tak rażącego naruszenia praw ucznia, dziecka i człowieka, złamania ustawy zasadniczej i kilku innych,
sprawa w najlepszym razie powinna trafić do rzecznika praw ucznia i rodzica oraz do kuratorium oświaty, ale również kwalifikuje
się jako sprawa karna.
Nie mam informacji póki co o zabraniu jakichkolwiek telefonów, ale w wypadku wystąpienia takiego przypadku,
jako orendownik przestrzegania praw ucznia w szkołach o tym fakcie zostanie poinformowane kuratorium oświaty, pod które podlega
wasza placówka i rzecznik praw ucznia i rodzica.
z poważaniem i wyrazami troski o dobro uczniów,
Anonimowy obserwator"
znalazłem gdzies na jakimś forum więc i wam wrzucam ;p
Ostatnio zmieniony przez pniemiec 10-02-2008, 14:53, w całości zmieniany 1 raz
Ja bym ich nie zamykał, bo by się młodzież rozbestwiła i wyrosłoby nam pokolenie matołów.
jasne ze nie , mowie to z bolem serca ale sa potrzebni
pniemiec napisał/a:
Po prostu trzeba znać swoje prawa
nom ale to trzeba im wpajac
pniemiec napisał/a:
nieznajomość prawa szkodzi
czy ja wiem... ja tam zbytnio nie znam ale mi to chyba az tak bardzo nie szkodzi(??)
pniemiec napisał/a:
Ciekawe co szkoła odpowie...
phi...nic , myslisz ze to cos da(??) nikt sie tym nie przejmie
pniemiec napisał/a:
Nie można tolerować braku poszanowania dla prawa przez ludzi
no nie , ale duzo osob nie szanuje praw ludzi(czy cos takiego)
pniemiec napisał/a:
którzy powinni o nie dbać i wpajać je młodym ludziom.
ta jasne... z tego co widzialem w telewizji(w polsce) to nauczyciele jak i uczniowie to sa debile(nie wszyscy sa tez normalni nauczyciele , uczniowie i szkoly ale...)
czy ja wiem... ja tam zbytnio nie znam ale mi to chyba az tak bardzo nie szkodzi(??)
m@tarci, szkodzi... ale nie trzeba znać go dobrze na pamięć.
no dobra sprobuje sie nauczac choc do tej pory jak mialem klopoty z prawem to tylko za grafitti za ...glosne imprezy(zaklocanie porzadku publicznego chyba ?? czy cos takiego)ale ja lubie grafitti i zawsze muzyke slucham glosno , a oni sie czapiaja... nigdy mi nic nie zrobili tylko raz mialem owal od rodzicow za grafitti bo musieli mnie z komisariatu odbierac .
Cashee napisał/a:
- no bo w telewizji nigdy nie mówi się o normalnych rzeczach
haha...prawda -_-'' ale chyba wiesz o co mi chodzi(??) chodzi mi o to piep***** glupot nauczycieli do malych dziec(chodzi mi o konkretny przyklad jak baba gadala w 1 czy tam 2 klasie dzieciom cos o Kolumbie... nie pamietam dokladnie co ale to byly taki pier**** ze jak to uslyszalem to nie bylem pewiem czy sie smiac czy plakac [??])a o uczniach...(no comment)
Tak bywa u mnie w szkole też zabierają telefony i muszą się po nie zgłosić rodzice. No trudno da się to przeboleć i tak wszyscy noszą, ale jednak chamstwem totalnym jest grzebanie w telefonach, moj dyrektor WSZYSTKO normalnie sprawdza!!
Ostatnio mi kolega opowiadał ze u niego w szkole dyrektorka zabrała telefon synowi policjanta, no tatuś przyjechał po telefon ale przy okazji nawyzywał dyrektorkę jak tylko potrafił chyba
_________________ "Mam charakter, nie oglądam się za plecy biorę życie jakie jest i potrafię się tym cieszyć."
Ostatnio mi kolega opowiadał ze u niego w szkole dyrektorka zabrała telefon synowi policjanta, no tatuś przyjechał po telefon ale przy okazji nawyzywał dyrektorkę jak tylko potrafił chyba
i dobrze tak ma byc nasi strozowi prawa... ... niech sie wypchaja
jak by mi ktos przejzal to nic ale jak sms'y to bym go zabil(doslownie) a jak by cos wykasowal to bym dyrkowi draga w jego d...odbyt wbil.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum