Wysłany: 16-12-2009, 19:31 pierwszy seks z miłości i po ślubie?
Moim zdaniem pierwszy raz tylko po ślubie. Bo jak się umiało czekać wiele lat, i wszystko inne jest poukładane w głowie w związku z ukochaną / ukochanym, to seks jest bardzo przyjemnym dodatkiem, ale nie determinuje życia. I w małżeństwie w zasadzie nie ma czegoś takiego jak "wpadka", jeżeli ktoś bierze ślub, automatycznie przygotowuje się na dzieci. Gdyby zacząć uprawiać seks tylko po ślubie uniknęłoby się większości problemów związanych z seksem.
Ostatnio zmieniony przez LimakXRobczuk 19-12-2009, 18:23, w całości zmieniany 1 raz
Pomogła: 30 razy Wiek: 29 Dołączyła: 01 Maj 2008 Posty: 912 Skąd: z DNA
Wysłany: 16-12-2009, 20:58
LimakXRobczuk napisał/a:
I w małżeństwie w zasadzie nie ma czegoś takiego jak wpadka
zdziwiłbyś się - jest coś takiego ^^
zakładając, że małżeństwo przez pierwsze np. 2 lata nie chce mieć dzieci i stosuje antykoncepcję, to jak nazwiesz ciążę która istnieje mimo stosowania antykoncepcji w tym czasie?
LimakXRobczuk napisał/a:
jeżeli ktoś bierze ślub, automatycznie przygotowuje się na dzieci.
fail - to, że ktoś ślub bierze nie oznacza wcale, że jest gotowy na dziecko, pogadaj z tym ze swoją dziewczyną - ciekawa jestem jakie jest jej zdanie na temat "jak zrobić świeżo upieczonej młodej żonie dziecko"
LimakXRobczuk napisał/a:
Gdyby zacząć uprawiać seks tylko po ślubie uniknęłoby się większości problemów związanych z seksem.
megafail - nawet nie wiesz jakie są problemy z seksem w ogóle - jakoś do tej pory seksuolodzy nie stwierdzili zależności problemów seksualnych z byciem w związku małżeńskim a proporcje są mniej więcej takie same dla osób nie będących i będących "po słowie".
ja się podpisuję pod teneniel, najbardziej pod drugim - małżeństwo nie oznacza chęci dziecka, nie zawsze są na to środki i sposobność a tak w ogóle w tym wypadku - po ślubie jedynie nie ma stresu "co powie rodzina" itd
w sumie większość ciąż jest z przypadku nawet po ślubie, przypadki kiedy małżeństwo stara się o dziecię to już tak wypada w miarę późno chyba.
Z moją Ukochaną bardzo dużo na ten temat rozmawiamy, więc znam jej zdanie dobrze (;. Po prostu ślub się bierze, kiedy jest się na to gotowym, a mąż i żona w każdej chwili muszą być przygotowani na dziecko [inaczej będzie to niedojrzałe małżeństwo], choć czasem może to być niespodzianka. Ale zawsze musi być szczęśliwa. Dziecko, to szczęście.
teneniel, pomijając fakt, że antykoncepcja jest po prostu zła, dla NAPRAWDĘ kochającej się pary seks nigdy nie będzie ważniejszy od drugiej osoby. Każdy, kto unika konsekwencji jest nieodpowiedzialny. A, i jeżeli chcesz żeby Twój partner traktował Cię, jako narzędzie zaspokajania napięcia seksualnego, to proszę bardzo, stosuj antykoncepcję i pozwalaj mu na wszystko, niech się nacieszy, póki może. I życzę szczęścia.
Pomogła: 30 razy Wiek: 29 Dołączyła: 01 Maj 2008 Posty: 912 Skąd: z DNA
Wysłany: 17-12-2009, 00:04
LimakXRobczuk, wiesz co mój mąż na to?
(uprzedzam, że to niecenzuralne)
"ten chłopak ma ograniczone spojrzenie na świat" ;D
ciekawe kto ci wpoił że antykoncepcja jest zła?
złem jest nieprzyjmowanie do wiadomości, że antykoncepcja to ŚWIADOMA DECYZJA O POSIADANIU (lub nie) POTOMSTWA. Antykoncepcja jest ODPOWIEDZIALNĄ decyzją zarówno za swoje, jak i partnera oraz przyszłego dziecka życie.
Wmawianie komuś, że antykoncepcja to tylko narzędzie zaspokajania napięcia seksualnego jest równie obrzydliwe, niemoralne i kłamliwe, co wmawianie ofierze gwałtu, że sama tego gwałtu chciała.
jestem matką i żoną - wiem jak wygląda życie i pożycie małżeńskie oraz macierzyństwo i głęboka odpowiedzialność zarówno za związek, jak i wynikające z niego dziecko - więc z łaski swojej "nie ucz ojca dzieci robić" tylko sam się dowiedz jak ciężko zapracować na szczęście.
A czy na prawdę tak trudno wziąć ślub? Ludzi na świecie nie brakuje, o miłość też nie trudno. Przychodzi zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie. Ale to tylko przykład jak zło jest podstępne. ZAWSZE znajdzie się argument, żeby uprawiać seks bez ślubu.. Jest to też o wiele prostsze. Trzymanie swoich żądz na wodzy jest trudne, ale możliwe. I ćwiczy charakter. Taka osoba naprawdę panuje nad swoim człowieczeństwem, a nie jest jak zwierzę, ulegający tylko instynktom.
Zaproszone osoby: 4
Imię: Krzysztof Pomógł: 17 razy Wiek: 21 Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 3641 Skąd: R-ków.
Wysłany: 19-12-2009, 13:20
Jeżeli miłość tak łatwo przychodzi o równie łatwo można się czarować, później są rozwody i po twoim "pudełeczku" na legalny seks nie zostaje zupełnie. Po za tym nie każdy znajduje miłość i to nie jest wcale takie proste.
LimakXRobczuk napisał/a:
Ale to tylko przykład jak zło jest podstępne. ZAWSZE znajdzie się argument, żeby uprawiać seks bez ślubu.. Jest to też o wiele prostsze. Trzymanie swoich żądz na wodzy jest trudne, ale możliwe. I ćwiczy charakter. Taka osoba naprawdę panuje nad swoim człowieczeństwem, a nie jest jak zwierzę, ulegający tylko instynktom.
Hah, zapytajmy więc osób, które nie są związane więzłem małżeńskim i uprawiają seks z swoimi partnerami: Czy czujecie się jak dzikie bestie, ulegające swoim żądzą?
Ślub nie sprawi, że człowiek będzie jeszcze bardziej szanować. Ile razy w mediach można usłyszeć, że mąż zgwałcił własną żonę.
Jak to kiedyś powiedziała Asia: "Żyjemy razem, tylko w naszych głowach" (będę to powtarzał do śmierci ), a obrączki nie są magiczną różdżką, która cokolwiek zmienia, po za wpisem w papierach.
No oczywiście. Ślub jest uwieńczeniem całego czasu spędzonego razem w okresie narzeczeństwa. Na pewno nie będzie tak, że kiedy przed ślubem ONA pozwalała się JEMU na sobie "wyżyć", to po ślubie raptem zacznie szanować JEJ seksualność i potrzeby. Gdyby taki człowiek panował nad swoim ciałem [czego naprawdę dobrą i skuteczną szkołą jest wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem] nie doszłoby do takiego gwałtu.
Także miłość.. Czym ona jest? Pustym uczuciem? Gdyby miłość była tylko uczuciem już dawno nie byłbym ze swoją lubą. Ileż razy byliśmy na siebie źli, obrażeni.. A mimo wszystko razem i tak jest nam najlepiej. Bo prawdziwa miłość jest wielowymiarowa. Nie wystarczy mieć tylko bardzo dobrych uczuć w stosunku do kogoś, jest to także akt chęci, woli, że zrobi się wszystko, aby druga osoba była dobra, szczęśliwa i że zawsze będzie się dla niej wsparciem i najlepszym przyjacielem. Miłość można sobie także narzucić.. ale to już troszkę inny temat.
A Ty nie chciałabyś mieć tego jedynego na całe życie, wiernego, ukochanego? Na którego mogłabyś zawsze liczyć, ale żeby być z nim także w razie jego kłopotów?
Zaproszone osoby: 4
Imię: Krzysztof Pomógł: 17 razy Wiek: 21 Dołączył: 18 Maj 2008 Posty: 3641 Skąd: R-ków.
Wysłany: 19-12-2009, 17:44
Cytat
No tak. Łatwiej być nieodpowiedzialnym.
Cytat
A Ty nie chciałabyś mieć tego jedynego na całe życie, wiernego, ukochanego? Na którego mogłabyś zawsze liczyć, ale żeby być z nim także w razie jego kłopotów?
Znam wiele par, które są ze sobą razem, mają dzieci -już nawet dorosłe - i nie mają ślub. Razem są szczęśliwi i z pewnością nie jedną "burzę" przeszli.
Oparcie nie rodzi się od tak. Po ślubie nie spadnie człowiekowi z nieba.
To samo jest za zaufanie, szczerością itp.
Nieodpowiedzialność nie równa się ślub.
Można żyć bez ślubu i być szczęśliwym. Można mieć na palcach obrączki i przeżywać prawdziwe piekło.
Nie możesz pisać nowych tematów. Zobacz szczegóły. Nie możesz odpowiadać w tematach. Zobacz szczegóły. Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum